wtorek, 10 grudnia 2013

                             Nowy ktos.

                       rozdział IV

Przyjechała! Fajnie było zobaczyć nowego członka ekipy. Na pierwszy rzut oka wydawała się taka jakby przestraszona i dziwna.
-Hej jestem Mia... to znaczy Maja, a to Roxy , Szymon i Tomek, a no i tam na hali moja siostra Olka.
-Hej. Jee.. jestem Iza.
- Troche sztywne imie.- jak zwykle Roxy wypaplała.- Może Lisa?
- No nie wiem, pomyśle....
- To wy tam sobie gadajcie a my z Szymkiem wyprowadzimy twojego konia. 
Chłopaki poszli i wyprowadzili sweetaśnego ogierka małopolaka. Taki siuwusek, że białasek. Ja z Roxy poszłyśmy oprowadzić Lise po stajni. Nie chciało mi się tego specjalinie robić więc przy najbliższej okazji zmyłam się do Diabla. Podeszłam do jego boksu otworzyłam drzwiczki i weszłam do środka. Przywitałam się z Dużym. Założyłam mu halter bo jedynie on mieścił się na jaego głowie. Dopiełam uwiąz i poszłam z nim na spacer. Mijaliśmy łąki i gospodarstwo agroturystyczne pana Antka. Też ma konie tylko on je trzyma żeby ludzie je podziwiali. Ma wnuczke Ludmiłe. Jest strasznie zarozumiała ale za to ładna tylko że sztucznie. Niestety jeździ u nas i podrywa chłopaków. Jej koń to niespełna 4-letni Hucuł. Śmiać mi się chciało jak go zobaczyłam. Gorzej jeździ niż wygląda. Wygląda jak pijana na koniu. Ale dość o niej. Szłam z Diablem obok gospodarstwa i tu sobie na ulice wybiega stars klacz pana Antka, Berta. Taka fajna zimnokrwista klacz rasy perszeron. Chciałam ją zagnać na teren gospodarstwa. Udało mi sie to, wtedy poszłam do domu pana Antka żeby to zgłosić. Nikogo nie było w gomu.  Troche się przestraszyłam bo co ja zrobie z koniem zimnokrwistym? Jeszcze oskarżą mnie że ją wypuściłam i sama pasła się na trawniku. Musiałam ją wziąć ze sobą do stajni. Wiem co sobie Olka pomyśli " O Mia kupiła nowego konia!!" . Jejku co za dzieciak. Wróciłam do stajni , a tu Lisa takie wielkie oczy zrobiła, jakby nigdy konia zimnokrwistego na oczy nie widziała. Wprowadziłam Berte do pustego boksu , a Diabla puściłam na maneż. Wieczorem zadzwoniłam do pana Antka ale on nie odbierał. Zawołałam Olke.
-Olka!!
-Co?!
-Jeżeli tato by dzwonił nic nie mów o Bercie okey?
- Okey. A czemu mam mu nie mówić?
-Bo jak powiesz to zetne ci włosy, chcesz?
-Nieee.
Jestem stanowczą siostrą. W tej samej chwili zadzwonił telefon. Odebrałam. I kogo ja słysze?
Mój durny starszy braciszek Stanisław dzwoni. Myślałam że oszaleje. Oznajmił mi że przyjeżdża. Super! Jeszcze tego nam tu nie brakowało. Co za typ. Przemądrzały student.
____________________________________
Okey. mam nadzieje że fajny rozdział :)

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz