Wnerwiona ja.
rozdział III
-Mia!
-Odczep sie ! Co chcesz sie pośmiać?
-Nie. Chciałem porozmawiać.
Na pewno chciał rozmawiać o tym.. no o tamtym.
-Słuchaj jak cię wtedy przytuliłem... to nie było celowo.
-Ta jasne i może jeszcze jesteś Piotruś Pan?
-Na serio. Mia!
-Co?! Mam ci niby wierzyć.
-Tak!
Jeny on chyba na prawde mówił serio.
-Okey, sorry troche mnie poniosło, ale obiecaj mi że już nigdy tak nie zrobisz.
-Dobra.
No i gdy miał iść do stajni podszedł do mnie i mnie pocałował. To już była przesada.
-Ej umawialiśmy się że nie będziesz już tak robił!
-Umawialiśmy się że nie będe cię przytulał a o całowaniu nie było mowy.
Kurde! Mogłam o tym pomyśleć, ale szczerze powiedziawszy ładny z niego chłopak. Wróciłam do stajni. Przy samych drzwiach Szymon mnie zawołał. Nie wiedziałam co chciał. Powiedział żebym popatrzyła na boks Fakira. *O* . Nie mogłam uwierzyć. Moja najlepsza przyjaciółka całuje się z moim najlepszym przyjacielem. To w ogóle tak sie da? Myślałam że oni nic do siebie nie czują. Musze przyznać ze to było troche dziwne. I wtedy do głowy nawiało mi jedną myśl.
-O kurde zapomniałam!
- O czym ?? - pytał Szymek.
-No dzisiaj ta dziewczyna ma przyjechać ze swoim koniem.
-Jaka?
-Izabela. No wiesz ta co była na zawodach, miała takiego fajnego konia co ci sie tak jego chód podobał.
-Aaa ....
-Trzeba przygotować boks. Idź powiadom nasze gołąbeczki, a ja pójde po nowy sprzęt. Po godzinie mieliśmy wszystko gotowe. W samą pore bo Iza i jej koń przjechali.
-----------------------------------------------------
Kolejny rozdział gotowy mam nadzieje że sie wam podoba :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz