Kolejne przeżycia
Rozdział XII , Częśc II
Nie wiedziałam co powiedziec. Koń był na prawdę piękny, ale i tak nie zapomnę o Diablu. Wróciłyśmy z Roxy do domu. Zaczęłyśmy rozmawiac co będziemy robiły w wolnym czasie skoro szkoła jest zamknięta. Roksana nagle tak z niczego zaproponowała wjazd do jej babci na jezioro.
- Ej będzie fajnie, zobaczysz. Zabierzemy konie i jeszcze Lise, co ?
- No dobra, a jak ojciec się nie zgodzi?
- To zostaw mnie.
- A co będzie z Gośką?
- Nie gadaj że się o nią martwisz.
- No tu masz rację.
Kolejnego dna zaczęłam się pakowac z samego rana. Poszłam do stajni. Weszłam do siodlarni i spakowałam rzeczy Grota w nowiutką skrzynkę na przybory do czyszczenia. Nie zamieżałam jeszcze na nim jeździc. Postanowiłam zacząc naszą znajomośc od pracy z ziemi. Derkę musiałam zapakowac do torby. Po jakiejś godzince przyszła Roxy. Mój tato miał nas zawieśc. Po drodze wstąpiliśmy po Lisę. Jechaliśmy kilka godzin. Konie były bardzo zdenerwowane. Na miejsce dotarłyśmy po południu. Babcia Roksany powitała nas bardzo miło. Wyprowadziłyśmy konie z koniowozu i zaprowadziłyśmy do stajni. Pani Zuzia (babcia Roxy) miała sporą stajnie i padoki. Wróciłyśmy do domu. Babcia robiła kolację a my poszłyśmy na górę umyc się i przebrac w piżamki :3 Lisa szła pierwsza. No i nagle pisk.
- Aaaa!!!- krzyknęła
- Co jest?! - Odkrzyknęła Roxy
- Tttttaaaa..... tam jest jaszczurka!
- Oj no weź. To tylko taki maluszek.
-Dziewcznki co się tam stało?? - zapytała Babcia
- Tu jakaś jaszczurka jest babciu.
- Aaa to mój Wojtuś, pewnie uciekł z klatki.
- Taa no wiesz tak Lise straszyc.
- No już dobrze idcie się myc i zaraz na kolację. O i jeszcze jedno. Nie wiedziałam że przyjedzie was aż trójka więc niestety będziecie musiały spac razem bo nie przygotowałam wam łóżek.
Poszłyśmy do łazienki. To było dośc obskurne pomieszczenie. Toaleta była dośc mała i miała wcieki. Zamiast przynajmniej brodzika była chyba zabytkowa wanna na pozłoconych nogach. Lustro zaparowane i umywalka brak słów. Każda musiała wejśc osobno bo nie zmieściłybyśmy się wszystkie razem. Troche czasu nam to zajęło. Zeszłyśmy na dół. Czuc było woń przepysznych racuchów z jabłkami i ubitej śmietany. Mniam.
-Siadajcie i jedzcie. - mówiła
Bardzo lubię panią Zuzię. Jest dla mnie prawie jak babcia. Nawet kazała mi tak się do niej zwracac. Zjadłyśmy kolację. Babcia siadła z nami w saloniku mikroskopijnych rozmiarów i zaczęłyśmy rozmowę.
- No co tam powiecie? Widzę Majciu że przywiozłaś innego konia niż Diablo, co się stało ?
-Babciu.. Mówiłam ci..- przypomniała jej Roxy
- Aj zapomniałam, ale wiesz co Mia kiedyś mi też się taki coś stało ale to rozmowa na inny temat.
- A właśnie... ma pani to znaczy Babciu dużą stajnie. Ma pani konie? - zaczęła Lisa
- Nie kochanie, z końmi bym sobie nie poradziła. Ja hoduję kucyki. Falabellę.
-Ooo kocham takie maluchy.
- No dobrze wystarczy. Idźcie już spac.
Jak powiedziała Babcia tak zrobiłyśmy. Weszłyśmy do pokoju. Położyłyśmy się i zgasiłyśmy światło.
-Auuł..! Lisa uważaj!
- To nie ja!
-Roksana..
-Czekaj zapale światło.
Nic nie było widac. Wskoczyłam na łóżko. I tu hałas jakby coś zię złamało. Od łóżka stojącego na środku odpadło zagłowie. Wpadłyśmy w śmiech.
- No nic będziemy musiały tak spac. Zasnęłyśmy. O jakiejś trzeciej w nocy poczułam jakby coś cągnęło mi włosy. Sprawdziłam ręką czy coś mam na głowie. Nic nie poczułam. Usłyszałam miauknięcie. Podniosłam lekko głowę. Serce mi waliło. Poczułam coś na nogach. I znowu to samo. Zapaliłam latarkę i przyokazji zbudziła się Lisa. Zwróciłam światło na moje nogi.
- Aaaa to kot.!
Zwróciłam światło za głowę. Czarne ślepia wpatrywały się we mnie.
- Aaaaa!! Tam coś jest ! Dziewczyny buddzie się!
Podbiegłam do ściany i zapaliłam światło. Zza łóżka wystawał cień. Poruszył się. Tak jakby w naszą stronę. Do pokoju wpadła Babia z gaśnicą.
-Dziewczynki nic wam nie jest ?
- Nam nie ale tam za łóżkiem.....
No i wyszedł słodki kucyk zwany Ciuchcia. To Falabella. Poszłyśmy spac.
------------------------------------------------
No wiem że długo czekaliście na ten rozdział ale szkoła i badania wyników. No teraz mam czas więc kilka rozdziałów znajdzie się tutaj w tym tygodniu. Pamiętajcie : Czytasz ----> Komentujesz :) Miłego czytanka :*
- Ej będzie fajnie, zobaczysz. Zabierzemy konie i jeszcze Lise, co ?
- No dobra, a jak ojciec się nie zgodzi?
- To zostaw mnie.
- A co będzie z Gośką?
- Nie gadaj że się o nią martwisz.
- No tu masz rację.
Kolejnego dna zaczęłam się pakowac z samego rana. Poszłam do stajni. Weszłam do siodlarni i spakowałam rzeczy Grota w nowiutką skrzynkę na przybory do czyszczenia. Nie zamieżałam jeszcze na nim jeździc. Postanowiłam zacząc naszą znajomośc od pracy z ziemi. Derkę musiałam zapakowac do torby. Po jakiejś godzince przyszła Roxy. Mój tato miał nas zawieśc. Po drodze wstąpiliśmy po Lisę. Jechaliśmy kilka godzin. Konie były bardzo zdenerwowane. Na miejsce dotarłyśmy po południu. Babcia Roksany powitała nas bardzo miło. Wyprowadziłyśmy konie z koniowozu i zaprowadziłyśmy do stajni. Pani Zuzia (babcia Roxy) miała sporą stajnie i padoki. Wróciłyśmy do domu. Babcia robiła kolację a my poszłyśmy na górę umyc się i przebrac w piżamki :3 Lisa szła pierwsza. No i nagle pisk.
- Aaaa!!!- krzyknęła
- Co jest?! - Odkrzyknęła Roxy
- Tttttaaaa..... tam jest jaszczurka!
- Oj no weź. To tylko taki maluszek.
-Dziewcznki co się tam stało?? - zapytała Babcia
- Tu jakaś jaszczurka jest babciu.
- Aaa to mój Wojtuś, pewnie uciekł z klatki.
- Taa no wiesz tak Lise straszyc.
- No już dobrze idcie się myc i zaraz na kolację. O i jeszcze jedno. Nie wiedziałam że przyjedzie was aż trójka więc niestety będziecie musiały spac razem bo nie przygotowałam wam łóżek.
Poszłyśmy do łazienki. To było dośc obskurne pomieszczenie. Toaleta była dośc mała i miała wcieki. Zamiast przynajmniej brodzika była chyba zabytkowa wanna na pozłoconych nogach. Lustro zaparowane i umywalka brak słów. Każda musiała wejśc osobno bo nie zmieściłybyśmy się wszystkie razem. Troche czasu nam to zajęło. Zeszłyśmy na dół. Czuc było woń przepysznych racuchów z jabłkami i ubitej śmietany. Mniam.
-Siadajcie i jedzcie. - mówiła
Bardzo lubię panią Zuzię. Jest dla mnie prawie jak babcia. Nawet kazała mi tak się do niej zwracac. Zjadłyśmy kolację. Babcia siadła z nami w saloniku mikroskopijnych rozmiarów i zaczęłyśmy rozmowę.
- No co tam powiecie? Widzę Majciu że przywiozłaś innego konia niż Diablo, co się stało ?
-Babciu.. Mówiłam ci..- przypomniała jej Roxy
- Aj zapomniałam, ale wiesz co Mia kiedyś mi też się taki coś stało ale to rozmowa na inny temat.
- A właśnie... ma pani to znaczy Babciu dużą stajnie. Ma pani konie? - zaczęła Lisa
- Nie kochanie, z końmi bym sobie nie poradziła. Ja hoduję kucyki. Falabellę.
-Ooo kocham takie maluchy.
- No dobrze wystarczy. Idźcie już spac.
Jak powiedziała Babcia tak zrobiłyśmy. Weszłyśmy do pokoju. Położyłyśmy się i zgasiłyśmy światło.
-Auuł..! Lisa uważaj!
- To nie ja!
-Roksana..
-Czekaj zapale światło.
Nic nie było widac. Wskoczyłam na łóżko. I tu hałas jakby coś zię złamało. Od łóżka stojącego na środku odpadło zagłowie. Wpadłyśmy w śmiech.
- No nic będziemy musiały tak spac. Zasnęłyśmy. O jakiejś trzeciej w nocy poczułam jakby coś cągnęło mi włosy. Sprawdziłam ręką czy coś mam na głowie. Nic nie poczułam. Usłyszałam miauknięcie. Podniosłam lekko głowę. Serce mi waliło. Poczułam coś na nogach. I znowu to samo. Zapaliłam latarkę i przyokazji zbudziła się Lisa. Zwróciłam światło na moje nogi.
- Aaaa to kot.!
Zwróciłam światło za głowę. Czarne ślepia wpatrywały się we mnie.
- Aaaaa!! Tam coś jest ! Dziewczyny buddzie się!
Podbiegłam do ściany i zapaliłam światło. Zza łóżka wystawał cień. Poruszył się. Tak jakby w naszą stronę. Do pokoju wpadła Babia z gaśnicą.
-Dziewczynki nic wam nie jest ?
- Nam nie ale tam za łóżkiem.....
No i wyszedł słodki kucyk zwany Ciuchcia. To Falabella. Poszłyśmy spac.
------------------------------------------------
No wiem że długo czekaliście na ten rozdział ale szkoła i badania wyników. No teraz mam czas więc kilka rozdziałów znajdzie się tutaj w tym tygodniu. Pamiętajcie : Czytasz ----> Komentujesz :) Miłego czytanka :*
A juz myslałam , że to samara :( Nic tak nie upiększa jak Samara coraz większa XD
OdpowiedzUsuńŚwietnie i przy okazji nominuję cię do Liebster Blog Award :) http://goldentreehorse.blogspot.com/p/nominacje.html
OdpowiedzUsuń56 year old Software Engineer III Doretta Caraher, hailing from Cumberland enjoys watching movies like Demons 2 (Dèmoni 2... l'incubo ritorna) and Singing. Took a trip to Sacred City of Caral-Supe Inner City and Harbour and drives a LS. Wiecej wskazowek
OdpowiedzUsuń