czwartek, 23 stycznia 2014

                                        Po Diablu

                                          rozdział X               

  ~kilka miesięcy potem~ 

Był kwiecień. Jednak zima trwała nadal. W szkole mieliśmy egzaminy gimnazjalne. Nie miałam czasu na konie. Gdy testy dobiegły końca w gazecie miasta pojawiło się ogłoszenie o dość groźnym zwierzęciu. Jak mówiło z gospodarstwa pana Antka zaginęło kilka owiec i bydło. U moich sąsiadów zaginął pies i dwie świnie. Wróciłam  do domu. Rzuciłam od razu torbe na blad i  pokazałam ogłoszenie mojemu ojcu który stwierdził że nie może żyć bez swoich dzieci. Widać było że się zaniepokoił. Udając że mnie to nie rusza pobiegłam prosto do mojego pokoju. Zanim zatrzasnęłam drzwi weszła Gośka. Nawet ją polubiłam ale to nie to samo co moja Roxy. 

-Uważaj ! Chyba za tobą ide. Rozglądaj się może co ?- wrzasnęła
-To ty zacznij uważać.- odpowiedziałam drwiącym głosem. 
W tym samym momencie usłyszałam rżenie koni. Założyłam jakąś starą kurtkę i razem z Gośką i tatą pobiegliśmy do stajni. Było ciemno. Nic nie widziałam. Gośka chciała wejść do boksu Siesty i ją uspokoić, ale koń uciekł.  A razem z nim ktoś lub coś co wystraszyło konie. Gośka wyprowadziła jedną z klaczy do szkółki i popędziła galopem za nimi. Musiałam jechać za nią. Razem z Diablem ruszyliśmy w pogoni za zgubami. Cwałowałam po lesie krzycząc "Gośka !". Nigdzie nie mogłam jej znaleźć. Wtedy przyszedł mi SMS od Szymona, gdzie pisał : "Hej :* co porabiasz ?? Mogę wpaść ?? :) " Odpisałam mu: " Cześć, jak chcesz wpaść to zapraszam do lasu przy skarpach, potem ci wyjaśnie. " . Po wysłaniu wiadomości przyjechał na rowerze. Opowiedziałam mu co się stało. Diablo zaczął niespokojnie rżeć i wierzgać. Zza krzaków dochodziły jakieś odgłosy. Trochę się przestraszyłam. Ostrożnie razem z Szymkiem i Diablem powoli się oddaliliśmy. No i wtedy ten ohydny, śmierdzący wilk. Spojrzałam w jego żółte ślepia, a ten gwałtownie ruszył w moją stronę. Zamarłam z przerażenia. Diablo chciał mnie obronić i wtedy usłyszeliśmy strzał wiatrówki. Diablo padł na ziemię. Serce mi stanęło. Wilk uciekł, a zza drzew ukazał się myśliwy, który strzelił do mojego konia. Zaczęłam krzyczeć "NIEE! Co pan zrobił?! ". Cała byłam załzawiona. Szymon próbował mnie uspokoić, ale tylko go odtrącałam. Wkrótce przyjechał mój tato z koniowozem. Władowali martwego konia do przyczepy i ruszyliśmy w drogę powrotną. Za nami kłusowała Gośka z końmi. Cała przemoczona i lodowata weszłam do  domu. Szymon zaprowadził mnie do mojego pokoju. Położyłam się, a on siadł przy mnie i pocałował mnie prosto w usta po czym powiedział " Nie martw się i śpij dobrze" . Nie mogłam zasnąć. Myślałam o tym co się wydarzyło. Następnego ranka tata mnie zawołał. Zaprowadził mnie prosto za stajnię na sam koniec padoku. Wykopał tam doś sporej wielkości dół. 
-Możesz się z nim pożegnać. - powiedział.
Zebrało mi się na płacz. Był zakryty swoimi derkami. Poleciały na niego moje łzy. Nie chciałam wierzyć w to co się dzieje. Powiedziałam jedynie : " Kiedyś sie jeszcze zobaczymy". 

_______________________________________
Taki troche tragiczny ale w końcu musi się coś dziać :) Jeśli zaczniecie się zastanawiać czemu akurat Diablo to dlatego że wszystkie inne postacie są wzorowane na moich przyjaciołach. Konie to moja czysta wyobraźnia, ale ludzie już nie :).